keto gofry bez mąki

Keto gofry – bez mąki

Mam nadzieję, że jesteście posiadaczami gofrownicy, bo dzisiaj wymyśliłam jak zrobić pyszne keto gofry, które nie mogą się nie udać. Uważam to za spory sukces, bo poprzednie próby skończyły się zalana gofrownicą, przypaleniami i przyklejonym, w każdym dostępnym miejscu gofrownicy, ciastem o bliżej nieokreślonym smaku. Czytaj dalej

kruche ciasteczka ketogeniczne

Kruche ciasteczka low carb

Kruche ciasteczka low carb już są! Jakże miło było je jeść :). Mąka była, owszem, ale jaka… Sojowa! Dzięki @Marcie, która podsunęła mi link w jednym z komentarzy, wyszły mi piękne, kruche ciastka z niewielką ilością węglowodanów i słuszną porcją tłuszczu. Jeśli nie macie dostępu do mąki sojowej, można użyć zamiast niej mąki migdałowej, czyli mielonych na pył migdałów. Czytaj dalej

piankowy sernik na zimno low carb

Piankowy sernik na zimno low carb

Były trzy próby zrobienia sernika. Trzy próby, z czego dwie były kompletną porażką. Pierwsza próba – za mało środka żelującego – sernik nie zsiadł się praktycznie w ogóle. Druga próba – inny ser, zimny ser, za dużo żelatyny, za mało wody, co zaowocowało żelkowymi glutami w cieście. Trzecia próba Czytaj dalej

Tiramisu czyli deser niskowęglowodanowy

Tiramisu czyli deser niskowęglowodanowy

W niedzielę, po obiedzie zaserwowałam rodzinie Tiramisu czyli deser niskowęglowodanowy, bez biszkoptów. Równie smaczny jak klasyczne ciasto, z wyrazistą nutą kawy. Z podanych niżej składników wyszło mi pięć niewielkich salaterek. Takich: idealnych na wielkość, po sporym obiedzie. Czytaj dalej

niskowęglowodanowe ciasto w kubku

Niskowęglowodanowe ciasto z kubka

Deser na szybko, puchaty i ciepły to ciasto z kubka, które wymaga około 10 minut pracy, włącznie z pieczeniem. Niskowęglowodanowe ciasto z kubka przygotowuje się w mikrofalówce. Czytaj dalej

sernik low carb ketogeniczny

Sernik low carb – ketogeniczny

Nikt nie mówił, że na diecie ketogenicznej nie można zaszaleć i zjeść sernika. Ważne jest to, aby był to sernik low carb, czyli niskowęglowodanowy. To pierwsze. Drugie i najważniejsze – nie jemy całej blachy na raz 😉 Trzeba sobie dozować przyjemności.

Nie jestem, niestety, wirtuozem sernikowym i nie pamiętam zbyt dobrze kiedy ostatnio piekłam sernik. Dlatego było to dla mnie wielkie wyzwanie. Jak poszło? Cóż… Gdyby nie poszło, nie byłoby tego wpisu ;). Czytaj dalej